granice w pracy

  • Jak niepostrzeżenie zacząłeś pracować za darmo

    Nikt ci tego nie powiedział wprost.
    Nie było rozmowy, nie było ustaleń, nie było nawet pytania, czy się zgadzasz. Było coś innego — było zaproszenie. Ciche, nieformalne, opakowane w komplement.
    „Fajnie, jak ktoś się angażuje.”
    I zaangażowałeś się.
    Na początku to były drobiazgi. Godzina tu, telefon tam, coś dokończonego, bo „szkoda zostawiać w połowie”. Nikt cię nie prosił. Właśnie dlatego to robiłeś — bo to był twój wybór, twoja inicjatywa, twój sposób na pokazanie, że jesteś kimś więcej niż środkowa kolumna w tabelce.
    To uczucie jest prawdziwe. I przez chwilę wszystko się zgadzało.
    Problem zaczyna się później. Nie jednego dnia — raczej przez kilka miesięcy, małymi krokami, tak cicho, że prawie tego nie słyszysz.
    To, co kiedyś było „ekstra”, staje się normalne.